Teatralne ferie


Dwutygodniowa przerwa w nauce w województwie śląskim oficjalnie rozpoczyna się 29 stycznia. Ci, którzy nie wyjeżdżają w góry i zostają w Częstochowie, wcale nie muszą się nudzić! Jedną z propozycji dla młodzieży na aktywne spędzenie ferii są warsztaty teatralne. 

Teatr im. Adama Mickiewicza organizuje warsztaty teatralne dla młodzieży, które rozpoczynają się 27, a kończą 31 stycznia. Będą odbywać się codziennie w godzinach od 10:00 do 15:00. 

Zajęcia dla młodych artystów poprowadzą: 
Teresa Dzielska – wybrane sceny dramatyczne
Agata Ochota-Hutyra – wiersz/proza
Sylwia Oksiuta-Warmus – wprowadzenie do podstaw teatru ożywionej formy i lalek
Robert Rutkowski – elementarne zadania aktorskie
Marek Ślosarski – etiudy

W programie przewidziane jest także zwiedzanie kulis teatru! Cena za 5 dni kursu wynosi 250 zł. 

Informacje i zapisy pod nr tel.: 34 372 33 41 (04) lub drogą mailową: ewa.oles@teatr-mickiewicza.pl.

Odważna Molly Bloom – recenzja filmu „Gra o wszystko”


W kinie można obecnie zobaczyć film w reżyserii Aarona Solkina pt. „Gra o wszystko”. Twarzami tego filmu są Jessica Chastain (Molly Bloom), Kevin Costner (ojciec Molly), czy dobry, brytyjski aktor Idris Elba (adwokat Molly). 


Film feministyczny?

Wydaje się, że trochę tak, ponieważ film zaczyna się od ważnych cytatów powiedzianych przez Molly, np. „Nie zgadzam się z tym, że czwarte miejsce jest najgorsze” oraz „Drugie miejsce jest najgorsze”. Bloom marzyła o wystartowaniu w igrzyskach olimpijskich, ale na przeszkodzie stanęła kontuzja kręgosłupa, której bohaterka doznała w czasie kwalifikacji do igrzysk. Narciarka musiała zakończyć karierę, ale znalazła się w nowym życiu, bo zaczęła studiować, pracować jako kelnerka w pubie. Nie pracowała tam zbyt długo, później otworzyła swoje kasyno, a pokerzystów znała z poprzedniej pracy, co ułatwiało jej życie. Zatrudniła do swojego biznesu piękne dziewczyny, których zadaniem było przyciąganie klientów do stołu. 

Właścicielka była bardziej kusząca, niż pracownice

Pokerzyści w dużej mierze przychodzili nie dla samej wygranej, a pięknej właścicielki, proponowali jej seks, ale ona odmówiła im. Wychodziła z założenia, że współżycie z klientami, niektórymi żonatymi, nie wpłynęłoby pozytywnie na relacje pomiędzy nimi. Piszę o tym dlatego, że Molly przez to, iż była uparta, niezależna i egoistyczna, nie potrzebowała kogoś na całe życie. Wiedziała o tym, że związek ją może ograniczać. 


Być może to wynika z jej dzieciństwa, ponieważ miała świadomość, że jej ojciec, trener, zdradzał matkę. Miała o to do pedagoga z wykształcenia słuszne pretensje, ponieważ gdyby nie popełnił on wspomnianego błędu, może życie prywatne bohaterki wyglądałoby inaczej. Ten błąd ojca to „double fault” (podwójny błąd zagrywki w tenisie), ponieważ nie wywiązał się z roli taty, ale także pedagoga, bo powinien wiedzieć, że rozbicie małżeństwa, może negatywnie wpłynąć na życie córki.

Na kłopoty córka adwokata


Kłopoty bohaterki zaczęły się po wydaniu swojej biografii, ponieważ podała pewne nazwiska, o których nie powinna mówić. Zdecydowała się pójść do Chrisa Jaffreya (adwokata), żeby sprawę załatwić w sądzie. Początkowo adwokat nie chciał bronić Molly, ponieważ złamała prawo. Zmienił po czasie swoje zdanie, dlatego że przeczytał tę biografię, a Bloom była idolką, autorytetem jego córki.

O tytule filmu


Tytuł „Gra o wszystko” jest trafny i wielowątkowy. Można powiedzieć, że hazard przedstawiony w tym filmie z jednej strony należy traktować dosłownie jako grę w pokera, ale z drugiej jako przenośnię, ponieważ każdy z nas ponosi konsekwencje za swoje decyzje. 


Wspomniałem już o ojcu Molly, że zdradził swoją żonę i zostawił rodzinę dla innej kobiety. Ta, a nie inna decyzja, podjęta pod wpływem szukania swojej męskości, emocji, spowodowała, że stracił autorytet u córki i wpłynął negatywnie na jej życie. Bohaterka grała cały czas o swoją przyszłość, autorytet i kobiety, że one też mogą w życiu dużo osiągnąć. Chris, będący dobrym adwokatem, a to zawód, w którym trzeba powstrzymywać emocje u swojej osoby i klientów, grał o to, żeby być lepszym ojcem wobec swojej córki oraz o lepsze relacje z nią.


Dawid Gątkowski

„Pasażer” walczący o życie – recenzja filmu


Obecnie w kinach można obejrzeć najnowszy film francuskiego reżysera Jaume’a Collet-Serry pt. „Pasażer”, gdzie eks-policjanta i biznesmena Michaella McCauleya gra Liam Nesson, a z kolei w rolę policjanta Alexa Murphy’ego wciela się Patrick Wilson. Ważna jest też rola pewnej kobiety w pociągu zagranej przez Verę Famigę. 


Kto jest pasażerem, a kto motorniczym w tym filmie?


Pytanie może wydawać się pozornie nieistotne, bo przecież pasażer to pasażer, a motorniczy to motorniczy, tak przynajmniej może wnioskować ktoś, kto nie miał okazji obejrzeć filmu. 
I nie chodzi tutaj o motorniczego pociągu… Pierwszym motorniczym był szef głównego bohatera - Michaela, ponieważ zwolnił go z pracy, choć miał na utrzymaniu rodzinę oraz niespłacone kredyty. Drugim motorniczym była kobieta, która powierzyła bezrobotnemu mężczyźnie zadanie. Polegało na tym, aby odnaleźć pasażera niepasującego do pociągu, którym podróżowali. Kobieta za wykonanie zadania proponowała 100 tysięcy dolarów. Pieniądze były trzecim motorniczym, bo ich brak doprowadzał Michaela do desperacji. Czwartym motorniczym była rodzina, której McCauley bał się powiedzieć o tym, że stracił pracę. 


Wszyscy pasażerowie pociągu byli obserwowani przez kamery, oprócz kobiety zlecającej eksperyment. Trochę przypominało to program typu reality show np. polski „Big Brother” czy „Bar”, gdzie uczestnicy byli obserwowani przez kamery i widzów. Każdy z nich robił wszystko, żeby wygrać program, a dzięki temu pieniądze czy samochód. Tutaj wyglądało to nieco inaczej, bo stawką oprócz pieniędzy było życie i rodzina. Nie możesz polegać na widzach, a wyłącznie ufać sobie. W drodze do zwycięstwa trzeba eliminować innych pasażerów np. zabijając ich. Nie zamierzam zdradzać imion poszczególnych postaci, ponieważ zachęcam WAS do obejrzenia tego bardzo dobrego według mnie filmu.


Dlaczego bardzo dobry „Pasażer”?


Wydaję mi się, że jest to film dla każdego. Niezależnie od wykształcenia, pochodzenia, pozycji społecznej, każdy z nas lubi efektowne sceny oraz dynamiczne pojedynki, które możemy zobaczyć w tym filmie. Wzbudzają one w nas ciekawość i emocje, co powoduje, że zadajemy sobie pytania: Jak mogą zakończyć się losy bohatera? Kto jest tym niewłaściwym pasażerem? Dlaczego ten pasażer jest niewłaściwy?

Nie jest to film, gdzie scenariusz został napisany specjalistycznym językiem. I dobrze, ponieważ reżyser nie dokonuje klasyfikacji widzów na:

· Bardziej inteligentnych

· Inteligentnych

· Mało inteligentnych


Trzecim pozytywem tego filmu jest aktualność, ponieważ żyjemy w świecie portali społecznościowych, gdzie możemy obserwować naszych znajomych i co się u nich dzieje. Czwartą zaletą jest gra aktorska, w szczególności Liama Neesona, bo to na jego postaci opierał się w 95% „Pasażer” i od jego postaci zależał cały film. Ostatnim plusem jest to, że francuski reżyser pokazuje pewną hierarchię wartości, którymi powinniśmy się kierować nawet w najbardziej skrajnych sytuacjach w życiu codziennym czy zawodowym.


Dawid Gątkowski

„Party” w Częstochowie! – recenzja filmu

W poniedziałek 8 stycznia, a dokładnie o godzinie 20:30 w OKF Iluzja oglądałem film pt. „Party”, którego reżyserką jest Sally Potter. W filmie zagrały Kristin Scott Thomas („Cztery wesela i pogrzeb”), Patricia Clarkson, która w ostatnim czasie grała również Jane Davis w „House of Cards”. Jeśli chodzi o mężczyzn, na uwagę zasłużył Cillian Murphy, czy szwajcarski aktor Bruno Ganz (w filmie „Upadek” wcielił się w postać Adolfa Hitlera). 

Wielowątkowość filmu jest plusem

Ci, którzy mnie znają wiedzą, że polityką się bardzo interesuję i to ma wiele wspólnego z zainteresowaniami takich postaci, jak Janet (Kristen Scott Thomas) czy April (Patricia Clarkson). Pierwsza z nich organizuje przyjęcie z okazji awansu na stanowiska minister zdrowia. Gośćmi jej są: Tom, który prowadzi swoją firmę (Ciilian Murphy), wykładowczyni teorii feminizmu Martha (Cherry Jones), Jimmy, partnerka Marthy, która zaszła w ciążę dzięki metodzie in-vitro, Gottfried (Bruno Ganz) ze swoją żoną April, przeciwniczką demokracji parlamentarnej. Na przyjęciu pojawia się także Bill, którego gra Timothy Spall. Wspomniane wątki, czyli: in- vitro, feminizm, czy polityka są tematami aktualnymi i dotyczą problemów społecznych, z którymi mierzy się ludzkość w Europie. „Party” daje możliwość ponownej dyskusji na wspomniane tematy i być może odpowiedź na pytanie „Jak poradzić sobie z problemami, które nas otaczają?”. Zwracam też uwagę na to, że równie dobrze możemy wyjść z tego filmu lepsi, bo często załamujemy się „dużymi” kłopotami w życiu codziennym, a porównując je do sytuacji, w których znajdują się postacie filmu, możemy poczuć się lepiej, ale na zasadzie, że inni mają jeszcze gorzej, niż my.

Film jest też bardzo dynamiczny i krótki, bo trwa tylko godzinę. Pokazuje to, że nasze życie może zmienić się w jedną minutę o 360 stopni, podczas której nie mamy czasu na rozmowę z bliskimi, ponieważ startujemy w wyścigu po wyższe stanowisko pracy i zarobki, zaniedbując rodzinę. Przykładami są tutaj Janet i Tom, którzy poprzez poświęcenie się pracy w swojej dziedzinie, zaniedbali relację ze swoimi „drugimi połówkami”, co był przyczyną zdrad w ich małżeństwach. 

Być może Sally Potter zadaje nam pytanie „Czy warto się żenić lub wychodzić za mąż, skoro związek małżeński nie ma takiej wartości, jak kiedyś?”

Życie zawsze jest niezależnie od czasów, w jakich żyjemy sztuką wyboru. Wybór, który podejmujemy w danym momencie ma konsekwencje za 20- 30 lat i powinniśmy być tego świadomi. Może jesteśmy tego świadomi, ale sytuacja się zmieniła w pracy, związku małżeńskim z biegiem czasu i nie jest to tylko od nas zależne?

Każdy z nas jest indywidualnością, mającą różne podejście do świata, cechy charakteru, priorytety życiowe, ale jeśli podejmuję decyzję o tym, że żenię się z daną kobietą, to powinienem wiedzieć, dlaczego. Będąc np. w związku małżeńskim, a w przyszłości planując rodzinę, wiem, że będziemy nie tylko rodziną, ale drużyną i każdy z nas powinien grać w tej samej drużynie, pomimo pewnych różnic np. finansowych, pochodzenia, wieku, wykształcenia.

Niemniej jednak obecnie ludzie, w wyniku pospiechu, nie mają czasu na spokojną rozmowę pomiędzy sobą, co negatywnie wpływa na rodzinę, w której cierpią też niejednokrotnie dzieci.

Dlatego zastanawiam się, czy autorka tym filmem zadaje pytanie o zawartość małżeństwa, bo jeśli wydaje się nam, iż jesteśmy w szczęśliwym związku, dbając o to, żeby żyć na dobrym poziomie, a druga połówka tego nie docenia, bo nie spełniamy jej potrzeb, które może spełniać ktoś trzeci. Czy warto się angażować w związek małżeński? Być może lepiej realizować się zawodowo i osiągać sukcesy, pomimo braku miłości, ale nie cierpiąc?

„Impreza” musi być w domu?

„Party” z reguły kojarzy się nam z jakąś imprezą, jak nie w mieście to w domu. W tym przypadku akcja dzieje się właściwie w domu Janet. Każda impreza jest dynamiczna, co chwilę puszczane są nowe utwory. Miejscem symbolicznym w mieszkaniu był pokój, gdzie siedział Bill, który słuchał muzyki z płyty winylowej, niemniej jednak muzyka też jest tutaj przenośnią, ale dlaczego? To już sami obejrzycie, a się przekonacie! 

Czy to był film, w którym można zobaczyć dobrą grę aktorską?

Jeśli się spojrzy na to, kto grał w tym filmie i jego karierę, można powiedzieć, że to są dobrzy, renomowani aktorzy. Zastanawiam się, czy ta dynamika daje możliwość zaprezentowania swoich umiejętności, bo z jednej strony bohaterowie ciągle byli w nowej sytuacji, która ich wzburzała, co przyrównywało ich do ludzkich zachowań. Ludzie często są stawiani w sytuacjach niekorzystnych, kierują nimi emocje. Druga strona medalu jest taka, że dynamiczność nie pozwala aktorowi wykazać się w dłuższym czasie. 

Po pierwsze wiele zależy od widza, bo każdy z nas mógłby się zachować, jak dany bohater w swoim życiu, a po drugie mamy różne gusta. Gdyby brać ten pierwszy wariant pod uwagę, wyróżniłbym Murphy’ego, ponieważ jego postać była emocjonalna, niekonsekwentna, brał używki, a jednocześnie przy tym był zabawny. Niekonsekwencję widać już u niego od samego początku, kiedy przychodzi na przyjęcie bez żony, ale z bronią. Po czym później wychodzi na dwór i wyrzuca broń do kosza. Zmienia jednak plany, chcąc zabić Billa. Następnie jednak, chce by ten żył. 

Bill grany przez Timothy’ego Spall’a był jedynym statycznym bohaterem, ponieważ siedział na fotelu, nigdzie nie wychodził w porównaniu do reszty. Ale to od jego postaci akcja co chwilę przybierała na nowo, bo mówił, że sypiał z Marthą, zdradzał Janet z Marianne, co wywołało oburzenie u innych. Pozytywnie aktora oceniłbym za charakteryzację i grę raczej też. 

Pozostali aktorzy i aktorski nie wpłynęły w sposób znaczący na przebieg akcji tego filmu, nie licząc tego, że Kristin Thomas jako Janet ratuje Billa. Uważam, że ten film nie dał im szans, możliwości, żeby GRAĆ, więc ciężko jest pozostałych ocenić za ten film.



Dawid Gątkowski

Maryla Rodowicz w Częstochowie

Częstochowska filharmonia ma zaszczyt gościć diwę polskiej muzyki rozrywkowej, Marylę Rodowicz! Już 22 stycznia (poniedziałek) odbędzie się koncert piosenkarki z towarzyszącym jej  zespołem Golec uOrkiestra. Impreza rozpocznie się o godzinie 19:00.


Pomysłodawcą trasy koncertowej „Maryla Rodowicz DIVA Tour” jest Agencja Muzyczna Union. Wokalistka ceni sobie pełen profesjonalizm, dlatego wybrała takiego organizatora, który ubarwi jej scenografię oraz zadba o odpowiednie nagłośnienie.

Podczas jubileuszowego występu (50-lecie na scenie) publiczność będzie mogła usłyszeć najbardziej znane i lubiane piosenki artystki, w tym utwory z najnowszej płyty „Ach świecie”. Koncertowy wieczór uświetni występ braci Łukasza i Pawła Golców.

Autografów i zdjęć z artystami w częstochowskiej filharmonii nie zabraknie, zapraszamy!

6. Ogólnopolski Konkurs dla Młodych Artystów im. Mariana Michalika


Miejska Galeria Sztuki w Częstochowie ogłasza 6. Ogólnopolski Konkurs dla Młodych Artystów im. Mariana Michalika – Triennale Malarstwa (Częstochowa 2017/2018). Hasło przewodnie to: „W rzeczy samej. Nowe aspekty martwej natury”. Zgłoszenia przyjmowane są od 15 stycznia do 26 marca.
Konkurs objęty jest patronatami przez Prezydenta Miasta Częstochowy i Starostę Częstochowskiego. Patronat medialny objął kwartalnik artystyczny „Format”.

Podstawowym celem konkursu jest poszukiwanie i promowanie wśród najmłodszego pokolenia malarzy nowych indywidualności twórczych. Pomocna w tym jest prezentacja prac malarskich ukazujących – według założeń programowych konkursu – przedmiot we współczesnej rzeczywistości kulturowej. Miejska Galeria Sztuki, pytając o wzajemne relacje rzeczy i ludzi, oczekuje prac osadzonych zarówno w tradycji malarstwa sztalugowego, jak i obiektów przestrzennych uzyskiwanych środkami malarskimi przekraczającymi kanon martwej natury.

Regulamin konkursu wraz z kartą zgłoszenia można pobrać ze strony Miejskiej Galerii Sztuki
w Częstochowie -> http://www.galeria.czest.pl/content/id/309

Biuro organizacyjne:
Miejska Galeria Sztuki w Częstochowie, Al. NMP 64,42-200 Częstochowa,
tel. (034) 324 55 81, 324 60 57, e-mail: info@galeria.czest.pl
Dyrektor Galerii – Anna Paleczek-Szumlas
Kurator konkursu – Barbara Szyc, e-mail: bszyc@galeria.czest.pl

Walentynki w częstochowskim teatrze

14 lutego nie tylko dla zakochanych! Teatr im. Adama Mickiewicza w Częstochowie zaprasza w tym dniu na pełen humoru, ale też zaskakujących zwrotów akcji spektakl „Przyjazne dusze”. Ta pełna ciepła komedia romantyczna w reżyserii Jerzego Bończaka na pewno umili walentynkowy wieczór. 
Czy naprawdę duchowość może przenikać do naszego świata ziemskiego? Czy miłość istnieje w wielu wymiarach? I czy nad każdym z nas czuwa Anioł Stróż? Na te i wiele innych pytań odpowie walentynkowy spektakl. Historia rozgrywa się w domu, który niegdyś należał do znanego autora kryminałów. Należał, ponieważ Jack Cameron od dawna nie żyje. Wraz z żoną zginął na wakacjach we Włoszech. Nowi lokatorzy mieszkania nie zdają sobie sprawy, że duchy poprzednich właścicieli… powrócą. Czy konfrontacja dwóch par: ziemskich i tych z zaświatów zakończy się pozytywnie? Czy dom, w którym straszy, pogodzi zwaśnionych mieszkańców? W rolach głównych m.in. Adam Hutyra, Agata Ochota-Hutyra, Sebastian Banaszczyk i Hanna Zbyryt-Giewont.

Odpowiedź poznają Państwo już 14 lutego o godzinie 19:00. Zapraszamy do teatru! 


 źródło zdjęć: Teatr im. Adama Mickiewicza

Złote Globy 2018 rozdane!


7 stycznia w Hollywood odbyła się uroczysta ceremonia wręczenia Złotych Globów. To, pomijając Oscary, najważniejsze tego typu wydarzenie filmowe. Lista laureatów nie wzbudziła tak wielkich kontrowersji, jak dobór strojów przybyłych. Na czerwonym dywanie dominował kolor czarny, który nie pojawił się tam przypadkowo. Czerń miała symbolizować solidarność z ofiarami przestępstw seksualnych, nie tylko w branży filmowej.

75. galę rozdania Złotych Globów zdominował film „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”, a wśród seriali górowały „Wielkie kłamstewka”.

Złote Globy 2018: wyniki


NAJLEPSZY FILM DRAMATYCZNY

„Tamte noce, tamte dni”
„Dunkierka”
„Czwarta władza”
„Kształt wody”
„Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” WYGRANA


NAJLEPSZY FILM KOMEDIOWY LUB MUSICAL


„Disaster Artist”
„Uciekaj!”
„Król rozrywki”
„I, Tonya”
„Lady Bird” WYGRANA

NAJLEPSZA AKTORKA W FILMIE DRAMATYCZNYM 

Jessica Chastain – „Gra o wszystko”
Sally Hawkins – „Kształt wody”
Frances McDormand – „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” WYGRANA
Meryl Streep – „Czwarta władza”
Michelle Williams – „Wszystkie pieniądze świata”

Obsada i twórcy filmu „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”


NAJLEPSZY AKTOR W FILMIE DRAMATYCZNYM

Timothée Chalamet – „Tamte dni, tamte noce”
Daniel Day-Lewis – „Nić widmo”
Tom Hanks – „Czwarta władza”
Gary Oldman – „Czas mroku” WYGRANA
Denzel Washington – „Roman J. Israel, Esq.”


NAJLEPSZA AKTORKA W KOMEDII LUB MUSICALU

Judi Dench – „Powiernik królowej”
Helen Mirren – „The Leisure Seeker”
Margot Robbie – „I, Tonya”
Saoirse Ronan – „Lady Bird” WYGRANA
Emma Stone – „Wojna płci”


AKTOR W KOMEDII LUB MUSICALU


Steve Carell – „Wojna płci”
Ansel Elgort – „Baby Driver”
James Franco – „Disaster Artist” WYGRANA
Hugh Jackman – „Król rozrywki”
Daniel Kaluuya – „Uciekaj!”


NAJLEPSZA AKTORKA DRUGOPLANOWA

Mary J. Blige – „Mudbound”
Hong Chau – „Pomniejszenie”
Allison Janney – „I, Tonya” WYGRANA
Laurie Metcalf – „Lady Bird”
Octavia Spencer – „Kształt wody”


NAJLEPSZY AKTOR DRUGOPLANOWY


Willem Dafoe – „The Florida Project”
Armie Hammer – „Tamte dni, tamte noce”
Richard Jenkins – „Kształt wody”
Christopher Plummer – „Wszystkie pieniądze świata”
Sam Rockwell – „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” WYGRANA


NAJLEPSZY REŻYSER

Guillermo del Toro – „Kształt wody” WYGRANA
Martin McDonagh – „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”
Christopher Nolan – „Dunkierka”
Ridley Scott – „Wszystkie pieniądze świata”
Steven Spielberg – „Czwarta władza”


NAJLEPSZY SCENARIUSZ

„Kształt wody”
„Lady Bird”
„Czwarta władza”
„Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri” WYGRANA
„Gra o wszystko”


NAJLEPSZY FILM ANIMOWANY

„Dzieciak rządzi”
„The Breadwinner”
„Coco” WYGRANA
„Fernando”
„Twój Vincent”

Time's Up to hasło akcji wyrażającej wsparcie dla osób molestowanych seksualnie


NAJLEPSZY FILM ZAGRANICZNY

„Fantastyczna kobieta”
„Najpierw zabili mojego ojca”
„W ułamku sekundy” WYGRANA
„Niemiłość”
„The Square”


NAJLEPSZA MUZYKA

John Williams – „Czwarta władza”
Alexandre Desplat – „Kształt wody” WYGRANA
Hans Zimmer – „Dunkierka”
Jonny Greenwood – „Nić widmo”
Carter Burwell – „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”


NAJLEPSZA PIOSENKA

Home – „Fernando”
Might River – „Mudbound”
Remember Me – „Coco”
The Star – „Pierwsza Gwiazdka”
This Is Me – „Król Rozrywki” WYGRANA


NAJLEPSZY SERIAL DRAMATYCZNY

„The Crown”
„Gra o tron”
„Opowieść podręcznej” WYGRANA
„Stranger Things”
„Tacy jesteśmy”


NAJLEPSZY SERIAL KOMEDIOWY


„The Marvelous Mrs. Maisel” WYGRANA
„Czarno to widzę”
„Specjalista od niczego”
„SMILF”
„Will i Grace”


NAJLEPSZY SERIAL LIMITOWANY LUB FILM TELEWIZYJNY

„Wielkie kłamstewka” WYGRANA
„Fargo”
„Konflikt: Bette i Joan”
„Tajemnica jeziora”
„The Sinner”


NAJLEPSZA AKTORKA W SERIALU LIMITOWANYM LUB FILMIE TELEWIZYJNYM

Jessica Biel – „The Sinner”
Nicole Kidman – „Wielkie kłamstewka” WYGRANA
Reese Witherspoon – „Wielkie kłamstewka”
Susan Sarandon – „Konflikt: Bette i Joan”
Jessica Lang – „Konflikt: Bette i Joan”

Obsada „Wielkich kłamstewek”


NAJLEPSZY AKTOR W SERIALU LIMITOWANYM LUB FILMIE TELEWIZYJNYM

Robert De Niro – „Arcyoszust”
Jude Law – „Młody papież”
Kyle MacLachlan – „Twin Peaks”
Ewan McGregor – „Fargo” WYGRANA
Geoffrey Rush – „Geniusz”


NAJLEPSZA AKTORKA W SERIALU DRAMATYCZNYM

Caitriona Balfe – „Outlander”
Claire Foy – „The Crown”
Maggie Gyllenhaal – „Kroniki Times Square”
Katherine Langford – „13 powodów”
Elisabeth Moss – „Opowieść podręcznej” WYGRANA


AKTOR W SERIALU DRAMATYCZNYM

Jason Bateman – „Ozark”
Sterling K. Brown – „Tacy jesteśmy” WYGRANA
Freddie Highmore – „The Good Doctor”
Bob Odenkirk – „Zadzwoń do Saula”
Liev Schreiber – „Ray Donovan”


NAJLEPSZA AKTORKA W SERIALU KOMEDIOWYM LUB MUSICALU

Pamela Adlon – „Better Things”
Alison Brie – „GLOW”
Rachel Brosnahan – „The Marvelous Mrs. Maisel” WYGRANA
Issa Rae – „Insecure”
Frankie Shaw – „SMILF”


NAJLEPSZY AKTOR W SERIALU KOMEDIOWYM LUB MUSICALU
Anthony Anderson – „Czarno to widzę”
Aziz Ansari – „Specjalista od niczego” WYGRANA
Kevin Bacon – „I love Dick”
William H. Macy – „Niepokorni”
Eric McCormack – „Will i Grace”


NAJLEPSZA AKTORKA DRUGOPLANOWA W SERIALU, SERIALU LIMITOWANYM ALBO FILMIE TELEWIZYJNYM


Shailene Woodley – „Wielkie kłamstewka”
Laura Dern – „Wielkie kłamstewka” WYGRANA
Ann Dowd – „Opowieść podręcznej”
Chrissy Metz – „Tacy jesteśmy”
Michelle Pfeiffer – „Arcyoszust”


NAJLEPSZY AKTOR DRUGOPLANOWY W SERIALU, SERIALU LIMITOWANYM ALBO FILMIE TELEWIZYJNYM

David Harbour – „Stranger Things”
Alfred Molina – „Konflikt: Bette i Joan”
Christian Slater – „Mr Robot”
Alexander Skarsgård – „Wielkie kłamstewka” WYGRANA
David Thewlis – „Fargo”


NAGRODA SPECJALNA IMIENIA CECILA B. DEMILLE'A

Oprah Winfrey

Oprah Winfrey podczas swojego przemówienia




źródło zdjęć: standard.co.uk

MADAGASKAR w Częstochowie!

Bohaterowie ze znanego wszystkim filmu animowanego „Madagaskar” zawitają na scenie częstochowskiej filharmonii. Artyści Teatru Muzycznego z Poznania przyjadą 21 stycznia do Filharmonii Częstochowskiej im. Bronisława Hubermana z przedstawieniem „MADAGASKAR – musicalowa przygoda”.

Roztańczony musical to propozycja nie tylko dla dzieci, ponieważ może podbić również serca dorosłych. Spektakl powstał na podstawie pełnometrażowego filmu animowanego z 2005 roku, który okazał się wielkim hitem, a nawet doczekał się trzech kontynuacji. Premiera czwartej części już w tym roku. 


„Madagaskar” to opowieść o lwie, zebrze, hipopotamie i żyrafie, które zostają wysłane statkiem z nowojorskiego zoo do Afryki. Na środku oceanu ich klatki wypadają za burtę pokładu, w wyniku czego zwierzęta lądują na brzegu egzotycznej wyspy, gdzie rządzi Król Julian i jego szalona kompania.

Poznańską wersję musicalu wyreżyserował Jerzy Jan Połański – związany ze sławnymi produkcjami, np. „Doktor Dolittle”, „Przygody Pszczółki Mai” i „Muminki”. Reżyser z sukcesami realizuje spektakle dla dzieci w całej Polsce. Choreografię przygotowała Paulina Andrzejwska, a kostiumy i scenografię Marika Wojciechowska. Autorami muzyki są George Noriega i Joel Someillan, zdobywcy nagrody Grammy, a libretta Kevin Del Aguila. 

Publiczność będzie mogła wysłuchać hitów takich jak „I like to move it”, „Wild and free” czy „Best friends” w polskim przekładzie przygotowanym specjalnie na zamówienie Teatru Muzycznego w Poznaniu. Marek Robaczewski przełożył na język polski słynny przebój „Wyginam śmiało ciało”, a jego syn Tomasz Robaczewski tłumaczył większość odcinków kultowej serii „Pingwiny z Madagaskaru”.

Światowa premiera odbyła się w 2016 roku w The Coterie Theatre w Kansas City w Stanach Zjednoczonych. W Filharmonii Częstochowskiej im. Bronisława Hubermana spektakl odbędzie się w niedzielę 21 stycznia o godz. 16:00.

Musical przeznaczony jest dla widzów od 3 roku życia, a bilety ulgowe przysługują dzieciom do 12 roku życia. Zapraszamy! 

„Mirror, mirror” – recenzja


Red, Rose, Naomi i Leo to grupka nastolatków, którzy jeszcze rok temu nie mieli ze sobą nic wspólnego. Do czasu, aż założyli zespół „Mirror, Mirror” – pasja do muzyki sprawiła, że stali się specyficzną, ale lojalną czteroosobową rodziną. To dlatego wszyscy są wstrząśnięci, kiedy Naomi znika, a później, nieprzytomna, zostaje wyłowiona z rzeki. Policja twierdzi, że to próba samobójcza, jednak przyjaciele Nai zaczynają się domyślać, że ktoś inny stoi za tym wydarzeniem. 

Duże zaskoczenie

Choć zwykle w recenzjach nie odnoszę się personalnie do autorów powieści – oceniam wyłącznie ich umiejętności – to jednak w tym przypadku muszę przez chwilę pochylić się nad wątpliwym autorstwem tej książki. Cara Delevingne nie budzi u mnie gwałtowniejszych uczuć, jednak przyznam, że na wieść o jej debiutanckiej powieści byłam zaciekawiona. Ta ciekawość szybko zmieniła się w sceptycyzm, kiedy odkryłam, że za powstaniem „Mirror, mirror” stoi jeszcze jedna osoba, kompletnie pomijana w działaniach marketingowych, czyli Rowan Coleman. Nie wpłynęło to co prawda na odbiór książki, jednak przyznam szczerze, że bardzo mnie zastanawia, czy wkład Cary Delevingne wyszedł poza podpisanie się własnym nazwiskiem. No, ale nie o tym powinien być ten tekst. Powieść tak czy siak powstała, przeczytałam ją i w oderwaniu od przemyśleń na temat autorek (autorki?) muszę powiedzieć, że jest naprawdę niezła.

Początek wydał mi się niesamowicie pompatyczny i... poetycki. Odniosłam wrażenie, że styl jest niezwykle „napuszony”, jakby przeżyciom nastolatków chciano nadać głębszy i bardziej górnolotny wydźwięk. Na szczęście z czasem to niezbyt przyjemne odczucie minęło, skupiłam się natomiast na samej fabule. Historia być może nie jest przesadnie skomplikowana, aczkolwiek dobrze przemyślana – patrząc na całość dostrzegam, że poszczególne wątki zostały umiejętnie powiązane, jeden motyw prowadził do drugiego, przez co książka osiągnęła stan harmonii i spójności. Na dodatek nie spodziewałam się, że powieść młodzieżowa może mnie zaskoczyć; tymczasem dwa naprawdę porządne plot twisty sprawiły, że na chwilę przerwałam czytanie, żeby zadać sobie bardzo ambitne pytanie: „co tu się właśnie stało?”.

Dbałość o świat przedstawiony

Najbardziej podoba mi się kreacja bohaterów. Red, Rose i Leo są tak pełnokrwiści i naturalni, że spokojnie mogłabym pomyśleć, że to prawdziwe osoby, których sylwetki zostały po prostu przeniesione na papier. Znamy ich wygląd, warunki rodzinne, motywację, sposoby zachowania, nawyki. Naomi pomijam tutaj z rozmysłem, ponieważ pogrążona w śpiączce nie bardzo daje się poznać, choć oczywiście jej charakterystyka została całkiem ładnie nakreślona w retrospekcjach. Jest też Ashira, siostra Nai i zarazem jedna z najlepszych postaci w powieści. Środowisko, w którym występują bohaterowie, prezentuje się do bólu prawdziwie, ani przez chwilę nie miałam wątpliwości, że takie wydarzenia rzeczywiście mogłyby mieć miejsce. Co prawda nie jestem pewna, czy osiemnastolatka rzeczywiście może mieć takie zdolności hakerskie (pewnie może), zaś zakończenie było dość naciągane, jednak przyznaję, że autorki uniknęły sztuczności, również w warstwie dialogowej.

Kompozycja książki jest dość prosta, to zwykły związek przyczynowo-skutkowy. Fragmenty tajemnicy dotyczącej tego, co się stało z Nai i kto za to odpowiada, zostają odkrywane stopniowo i z rozmysłem, by pod koniec przejść do całkiem widowiskowego punktu kulminacyjnego (choć ujawnienie sprawcy było bardzo cliché). To, co wpadło mi w oko, to fajne przerywniki w postaci wiadomości z czatu, postów z Instagrama czy fragmentów piosenek Mirror, Mirror. Zabieg być może nie należy do najbardziej odkrywczych, ale jednak dobrze dopełnił fabułę i sprawił, że forma „podania” jest atrakcyjniejsza. 

Przejrzyj się w lustrze

Chociaż podejrzewam, że starsi czytelnicy mogą znudzić się książką najdalej w połowie, to jednak uważam, że przedstawiono w niej całkiem trafną diagnozę młodego pokolenia, co czyni powieść na tyle wartościową, by przeczytać ją przynajmniej raz. Ujęte problemy są stale obecne w naszym świecie i nie można ich ignorować. Nietolerancja, prześladowania w szkole, poszukiwanie własnej tożsamości, używki, cyberbullying, wykorzystywanie seksualne, toksyczne relacje, brak poczucia bezpieczeństwa we własnym domu. Powiecie, że to nic nowego, przecież wszyscy wiedzą, że takie rzeczy się dzieją, ale sądzę, że trzeba stale o nich przypominać. „Lustereczko, powiedz przecie, kim jesteśmy w tym świecie?” – to mogłoby być mottem tej książki. Jestem przekonana, że wiele nastoletnich czytelników rzeczywiście przejrzy się w tej powieści jak w lustrze i może odkryje źródło swoich problemów.

„Mirror, mirror” to z całą pewnością nie jest książka wybitna. Ma parę niedociągnięć, odrobinę koloryzowania pod koniec, a miejscami zbędny patos, bez którego dałoby się obejść. Ale to wciąż nie najgorszy, a nawet całkiem dobry debiut (zakładając, oczywiście, że debiutantka odwaliła tutaj swoją robotę). Czyta się lekko, a i do przemyślenia coś zostaje. Cieszę się, że moje oczekiwania nie były zbyt wysokie, bo dzięki temu mogłam się naprawdę przyjemnie rozczarować.